wtorek, 19 października 2021

Tradycyjny katolik promuje skrajny rasizm



 Opublikowana nie tak dawno, gdyż w 2020 roku, przez Wydawnictwo "3DOM" książka pt. "Dzienniki Turnera" (jej anglojęzyczny tytuł to: "The Turner Diaries") stanowi jeden ze skrajnych przykładów pochwalania rasistowskiej nienawiści i inspirowanego w ten sposób ludobójstwa. Akcja tej powieści w skrócie sprowadza się do snucia wizji, w której to biali rasiści z USA przejmują w tym kraju władzę, najpierw linczują wszystkich Żydów, następnie w czasie tzw. "Dnia Sznura" eksterminują "zdrajców Białej Rasy" (do których zalicza się m.in. osoby pozostające w związkach małżeńskich z niebiałymi), a na końcu za pomocą broni nuklearnej dokonuje się na całym świecie wielkiego ludobójstwa wszystkich ludzi nienależących do białej rasy. Te wynaturzone i chore wizje nie są bynajmniej w "Dziennikach Turnera" tylko relacjonowane i opisywane - one są tam pochwalane i gloryfikowane. Żądni krwi rasiści są w tej książce przedstawiani jako wspaniali bohaterowie, a wykreowane przez nich rządy opisywane są jako "mądre i życzliwe". Szerszy zresztą kontekst w postaci samego autora tej książki - Williama Luthera Pierce'a (który dla jej napisania użył pseudonimu "Andrew MacDonald") również nie pozostawia większych wątpliwości co do jej intencji. Ten sam człowiek napisał bowiem również inną, a podobnie rasistowską w swej wymowie powieść "Hunter", której głównym i pozytywnym bohaterem jest Oscar Yeager, rasista mordujący przypadkowo napotkane mieszane rasowo pary. Postać Yeagera została zresztą przez Pierce'a oparta na prawdziwym pierwowzorze, którym był Joseph Paul Franklin - zwolennik białej supremacji, skazany na śmierć za serię dokonanych przez siebie morderstw (głównie na osobach czarnych, Żydach oraz białych pozostających w międzyrasowych związkach). Sam zaś William Luther Pierce był przez wiele lat aktywnym neonazistowskim i rasistowskim działaczem oraz propagandystą. Zarówno więc treść samych "Dzienników Turnera", jak i aktywność ich autora jasno wskazują na złowieszczego ducha i intencje, z jakimi została napisana ta powieść. Niczym dziwnym zatem nie jest - a wręcz przeciwnie, należy uznać to za logiczną konsekwencję - iż skutkiem lektury tej książki u niektórych ludzi była, urzeczywistniana w realnym życiu, chęć mordowania swych bliźnich. Najbardziej znanym tego przykładem jest akt terrorystyczny w Oklahoma City (168 zabitych) dokonany przez Timothy'ego McVeigha, który przy jego planowaniu inspirował się "Dziennikami Turnera".

Po grzechu pierworodnym żyjemy w niedoskonałym świecie. Wśród różnego rodzaju złoczyńców i wyznawców błędnych ideologii znajdują się więc też rasiści oraz naziści. Nie jest więc dziwnym, iż ludobójcze oraz skrajnie rasistowskie fantazje i wynurzenia Williama Luthera Pierce'a znajdują swych czytelników, a nawet wydawców. To bardzo smutne, ale niestety prawdziwe. Szokującym powinno się jednak zdawać, iż polskim wydawcą takich zbrodniczych fantazji jest prowadzący Wydawnictwo 3DOM pan Tomasz Grzegorz Stala, który publicznie kreuje się na tradycjonalistycznego katolika (a prawdopodobnie też szczerze się zań uważa). Ten tradycyjnie katolicki wizerunek pana Stali jest dobrze widoczny w aktywności samego Wydawnictwa 3DOM, którego oferta jest przepełniona dziesiątkami publikacji książkowych odwołujących się do "przedsoborowego" katolicyzmu (przedsoborowe modlitewniki i książki apologetyczne, polemiki z "posoborowiem", etc). Sam pan Stala wydaje się też być osobą dość dobrze umocowaną w polskim "światku" tradycjonalistycznych katolików na co może wskazywać fakt, iż jedno z publicznych spotkań z bardzo cenionym w tym środowisku biskupem Athanasiusem Schneiderem zostało zorganizowane właśnie przez prowadzone przez niego Wydawnictwo 3DOM. Również w kręgach polskiej co bardziej konserwatywnej prawicy pan Tomasz Grzegorz Stala wydaje się mieć dobre kontakty, a co wskazuje fakt, iż swe książki publikowały w jego wydawnictwie takie postacie jak poseł Grzegorz Braun, Sławomir Mentzen czy Jacek Hoga.

Nie wiem, co panem Stalą motywowało, by wydawać takie plugastwo i obrzydlistwo jak "Dzienniki Turnera". Czy była to chęć zaszokowania liberalnej części opinii publicznej? Może chodziło o większy zarobek? Nie chce mi się za bardzo w to wierzyć, ale ostatecznie rzecz biorąc, nie można nawet wykluczyć, że pan Stala podziela "słuszność" wizji zaprezentowanej w "Dziennikach Turnera", skoro postanowił je upowszechniać bez załączonego doń krytycznego komentarza. Oby tak nie było - choć w pewnym sensie, byłoby to nawet lepsze niż wydawanie takiej książki bez szczerego przekonania co do słuszności jej przesłania. W każdym razie "Dzienniki Turnera" są doskonałym wręcz przykładem powieści, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Już czymś mniej złym byłoby wydanie przez pana Stalę jakiejś książki pornograficznej czy choćby pro-gejowskiej, gdyż grzechy nieczystości są mniej złe w porównaniu do mordowania niewinnych ludzi (a coś takiego jest pochwalane przez omawianą publikację). Co więcej, nawet wydanie książki broniącej idei legalności aborcji nie wydawałoby się tak wielkim złem jakim jest publikacja "Dzienników Turnera". Gdyby bowiem wcielić w życie mordercze wizje Williama Luthera Pierce'a, to rasiści zamordowaliby znacznie więcej ludzi (wszystkich niebiałych) niż aborterzy. W każdym razie "Dzienniki Turnera" nie powinny być ani wydawane, ani upowszechniane. I byłoby to działanie nieodpowiedzialne, nawet gdyby jego wydawcy dołączyli doń obszerny krytyczny komentarz - czego Wydawnictwo 3DOM oczywiście nie uczyniło. Nawet, gdyby bowiem coś takiego zrobiono, to "Dzienniki Turnera" - dzięki Bogu - nie są znane tak jak "Mein Kampf" Adolfa Hitlera, przez co publikowanie ich krytycznej edycji byłoby robieniem im niepotrzebnej reklamy.

W tym wszystkim zastanawia mnie jedna sprawa. Dlaczego nie ma żadnego publicznego głosu jakiegoś prawicowego czy konserwatywnego publicysty, który poddałby krytyce fakt wydania tej skrajnie rasistowskiej książki? Dlaczego, żaden z działających w Polsce tradycyjnie katolickich księży nie mówi nic - przynajmniej publicznie - na ten temat? Czy nikt z tych kręgów nic o tym nie wie (choć sprawa była już publicznie nagłaśniana przez dziennik "Rzeczpospolita")? Czy może nikt nie chce nic na ten temat wiedzieć? A może przyjmuje się na potrzeby tej sprawy głupie założenie, że jeśli lewicowcy i liberałowie coś potępiają, to automatycznie musi być to dobre? Tak czy inaczej, granice zostały tutaj przekroczone i fakt wydania przez pana Tomasza Grzegorza Stalę powieści pt. "Dzienniki Turnera" woła o zdecydowane oraz publiczne napiętnowanie. To nie jest czas na chowania głowy w piasek. Pamiętajmy, że Pismo święte mówi nam:

Trwających w grzechu upominaj w obecności wszystkich, żeby także i pozostali przejmowali się lękiem (1 Tm 5, 20).

Mirosław Salwowski

środa, 13 października 2021

O różnicy pomiędzy bezpośrednim a pośrednim zabiciem niewinnego

 Tradycyjne katolickie nauczanie (potwierdzone również przez Jana Pawła II) na temat absolutnego zakazu aborcji jest z pewnością bardzo trudne do zaakceptowania. Jego logiczną konkluzję stanowi bowiem stwierdzenie, iż nawet w celu ratowania życia matki nie ma się moralnego prawa w bezpośredni sposób dokonać aborcji. Tę konkluzję jasno zresztą wyraził papież Pius XII w przemówieniu do uczestników kongresu „Katolickiej Włoskiej Unii Położnych”, który odbył się 29 października 1951 roku:

Oprócz tego każdy ludzki byt, także dziecko w macierzyńskim łonie, ma prawo do życia <<bezpośrednio>> od Boga, nie od rodziców, ani też od jakiegokolwiek społeczeństwa lub ludzkiej władzy. Tak więc nie ma żadnego człowieka, żadnej ludzkiej władzy, żadnej wiedzy, żadnego medycznego, eugenicznego, społecznego, ekonomicznego, moralnego <<wskazania>>, które mogłoby przedłożyć lub dać ważny tytuł prawny dla <<bezpośredniej>> postanowionej dyspozycji nad niewinnym życiem ludzkim, tzn. dyspozycję, która dążyłaby do jego zniszczenia zarówno jako cel, bądź jako środek do innego celu, samego z siebie być może w żaden sposób nie niewłaściwego. W ten sposób, np. uratować życie matki jest najszlachetniejszym celem; lecz bezpośrednie zabicie dziecka jako cel do tego środka nie jest dozwolone ( Patrz: AAS 43/1951/838. Cytat za: O. Henryk Ćmiel OSPPE, „Teologia moralna szczegółowa. Podręcznik dla studentów teologii”, Częstochowa 2013, s. 736 -737).

Uroczyste i nieomylne potępienie wszelakiej bezpośredniej aborcji ogłosił zaś Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”:

„mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego Następcom, w komunii z Biskupami — którzy wielokrotnie potępili przerywanie ciąży, zaś w ramach wspomnianej wcześniej konsultacji wyrazili jednomyślnie — choć byli rozproszeni po świecie — aprobatę dla tej doktryny — oświadczam, że bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej. Doktryna ta, oparta na prawie naturalnym i na słowie Bożym spisanym, jest przekazana przez Tradycję Kościoła i nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne. Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół” (tamże, n. 62).

Wielu współczesnych katolików, najprawdopodobniej po to, aby ominąć katolicką doktrynę na ten temat powołuje się na regułę podwójnego skutku (nauczaną przez teologów moralnych). Mówiąc w skrócie: reguła ta zakłada, iż jeśli pośrednim efektem jakiegoś dobrego lub neutralnie moralnego działania będzie coś złego, to dla odpowiednio słusznych przyczyn można coś takiego uczynić. Oczywiście, zasada podwójnego skutku nie aprobuje popełniania czynów wewnętrznie złych w celu osiągania dobrych rezultatów, jedynie katolicy którzy powołują się na nią w kontekście ratowania życia ciężarnej matki przez często swój brak precyzji sprawiają wrażenie, jakoby w tej zasadzie właśnie o to chodziło. Innymi słowy, sprawiają oni wrażenie, jakoby zasada podwójnego skutku poprzez odpowiednio dobre intencje i dobre cele przemieniała coś, co normalnie zaliczylibyśmy do „bezpośredniej aborcji” w zaledwie „pośrednią aborcję”. Tak jednak nie jest, co spróbuję poniżej wytłumaczyć na dwóch praktycznych przykładach.

Ratowanie życia ciężarnej matki poprzez wzięcie szczypców i wyrywanie zeń kawałek po kawałku znajdującego się w jej organizmie ciała nienarodzonego dziecięcia, nie jest żadnym zastosowaniem zasady „podwójnego skutku”, ale stanowi akt zamierzonego i bezpośredniego zabicia nienarodzonego dziecięcia. Jest to działanie wewnętrznie złe, do którego nie ma się nigdy moralnego prawa, chociaż można domniemywać łagodniejszą odpowiedzialność moralną za jego popełnienie, gdyż cel jest dobry (aczkolwiek środek do tego celu niegodziwy) i intencje są dobre, a okoliczności ekstremalne. Zgodne z zasadą „podwójnego skutku” jest z kolei np. usunięcie nowotworowego guza z organizmu ciężarnej kobiety, nawet jeśli jego przewidywanym skutkiem może być/lub będzie śmierć nienarodzonego dziecięcia. Takie działanie nie jest bowiem aktem zamierzonego i bezpośredniego zabicia dziecka w celu ratowania matki, gdyż jego specyfika polega na czymś zupełnie innym. Tu celem „ataku” nie jest niewinne dziecię, które ma być zamordowane po to by ktoś inny miał żyć – tu celem „ataku” jest guz nowotworowy, a ubocznym skutkiem jego likwidacji może być/będzie śmierć niewinnego.

Można to porównać do sytuacji, w której żołnierze/policjanci strzelają do terrorystów przetrzymujących zakładników. Nawet jeśli jest duże prawdopodobieństwo czy pewność, że w wyniku takiego strzelania na 100 zakładników od zbłąkanych kul zginie 1 czy 2 zakładników to strzelanie do terrorystów będzie tu nadal zgodne z zasadą podwójnego skutku. Ale już np. bezpośrednie zastrzelenie dajmy na to niewinnego dziecka (np. przez zamierzony z góry strzał w jego głowę czy serce), po to by można było ocalić od śmierci 100 innych niewinnych dzieci, nie będzie żadnym działaniem zgodnym z zasadą „podwójnego skutku”, ale będzie działaniem wewnętrznie złym. Owszem będzie to działanie w pewnym sensie zrozumiałe, co do którego można będzie przyjąć domniemanie łagodniejszej odpowiedzialności moralnej. Niemniej jednak nie będzie to działanie, do którego ma się kiedykolwiek moralne prawo.

Mirosław Salwowski


Przeczytaj też: 

Na czym polega reguła podwójnego skutku?

Czy jest dopuszczalne usunięcie ciąży pozamacicznej?

Czy dozwolona jest aborcja w sytuacji zagrożenia życia matki?





Tradycyjny katolik promuje skrajny rasizm

 Opublikowana nie tak dawno, gdyż w 2020 roku, przez Wydawnictwo "3DOM" książka pt. "Dzienniki Turnera" (jej anglojęzyc...